Skocz do zawartości
Zbrojnikowate.pl
  • Coś na temat stosunków... ;)


    Paweł Tokarski

    Jakiś czas temu, podczas niedzielnego spotkania akwarystycznego, naszło mnie kilka rozkminek. Niektóre rzeczy już były, inne wcześniej do głowy mi nie przyszły. A z resztą sami przeczytajcie.

    Standardowo - do rzeczy… Po pierwsze ustalmy raz na zawsze, żeby nie było niedomówień i nie krążyły w kółko dwie wersje wydarzeń - mowa o akwarystycznej orgii, czyli jak mają się do siebie stosunki nawozów. Pierwsze będzie łatwe. Redfield promował złoty środek między pierwiastkami. Wyszło mu 10:1 N:P jako najlepsze środowisko do prowadzenia akwarium bez glona. A tak ściślej, to Redfield akwaria miał mniej więcej tam, gdzie plecy się kończą. Może i trochę zbyt drastycznie ujęte, ale badał wodę mórz i oceanów. Powiedzmy, że praktycznie bez żadnych korekt możemy przenieść wszystko na akwarystykę słodkowodną. Kto potrafi przeliczać masy molowe, żeby wiedzieć ile jest cukru w cukrze? No bo skoro posługujemy się proporcją N:P a testami mierzymy NO3 i PO4 to wypadałoby pomiary przeliczyć na poszczególne pierwiastki i dopiero odbyć… wyliczyć proporcję. Nieskromnie dodam, że jak już zajdzie taka konieczność, to potrafię przeliczyć masy molowe i absolutnie nigdy tego nie robię. Jakoś tak wyszło, że szybciej jest znaleźć dedykowany kalkulator niż tablicę Mendelejewa i odczytać z niej wartości, o liczeniu nie wspominając. No to ile? Środek proporcji NO3:PO4 wypada w 16:1. Tu jest najlepsze miejsce na dopisek, że jeśli posiadasz w akwarium podłoże aktywne (jonowymienne) to temat Cię nie dotyczy i możesz ten akapit pominąć. W tym przypadku w wodzie ma wychodzić wartość niemierzalna kropelkami, w wodzie zaciągniętej z podłoża ma być wartość mierzalna. I tyle w temacie. To też dość ciekawa kwestia, z fosforem można zejść do wartości niemierzalnych na pewien czas nawet bez specjalnego podłoża. Jednak do zrobienia takiego numeru z azotem trzeba już nieco ogarniać, bo skutki mogą być dość ciekawe i niestety nieprzyjemne. Wypadałoby jeszcze wspomnieć coś na temat potasu. Na ten moment bladego pojęcia nie mam jak go odnieść do NO3 i PO4, “Księga Ulicy” mówi, że ma być więcej od NO3, ale nie za dużo bo "coś tam". Nie za bardzo wiem co, bo nie doczytałem i się nie znam.

    Kolejny stosunek (może być nie lada wyzwaniem w tak krótkim odstępie czasu) to Ca:K:Mg. Tu też “Księga Ulicy” podaje 4:2:1, jak ktoś ma załączoną erratę, to może doczytać, że może być też 4:3:2. Jednak jeśli już się bawić to pierwsza opcja jest łatwiejsza bo posiada większy margines błędu. Kluczowa sprawa w “ustawianiu” tej proporcji. W wodzie o twardości ogólnej powyżej 10 a zwłaszcza powyżej 15 nie za bardzo jest sens w tym dłubać. To są proporcje wypracowane na zasadzie prób i błędów przez akwarystów, którzy prowadzą zbiorniki na wodzie bardzo miękkiej. W takich warunkach dużo łatwiej jest doprowadzić do zachwiania równowagi, blokad itp. historii. Natomiast w wodzie średniej a tym bardziej twardej zwyczajnie wystarczy upchnąć stężenie potasu pomiędzy magnezem i wapniem. Najważniejsza uwaga dla osób zaczynających bawić się w te całe pepeemy - jak wapnia jest od groma, to absolutnie nie oznacza, że trzeba pozostałe pierwiastki podciągnąć tak, żeby w proporcjach się zgadzało. Wręcz przeciwnie. W tym trójkąciku najbardziej aktywne są Mg i K. Tu można walczyć i korygować, zwłaszcza korygować K, bo w wodzie wodociągowej bida straszna. I teraz tak… jak masz w wodzie wapnia milion pięćset sto dziewięćset, magnezu 20ppm, to czy potasu powinno być 40? A skąd ja mam to wiedzieć? Ale prawdopodobnie tak. Przypominam, że zwiększanie ilości potasu powinno odbywać się stopniowo, bo inaczej potrafi popalić rośliny zanim dobrniemy do stężenia docelowego. I tu zahaczyliśmy o ciekawy temat - palenie stożków spowodowane potasem. Nie namawiam, ale są ludzie tak zdolni, że potrafią mieć w akwarium potasu więcej niż wapnia. I nie marudzą na skręcanie szczytów “i wszystko ładnie rośnie”. Zjawisko jest dość skomplikowane, bo czasami bywa i tak, że zwiększone nawożenie zaczyna palić stożki… Zwiększamy dalej - przestaje. A czasami jest jeszcze ciekawiej, bo zmiana stężenia azotu potrafi dać taki sam efekt. Oczywiście winna jest nadal proporcja Ca:K:Mg, ale wychodzi na to, że niskie stężenie azotu potrafi łagodzić jej skutki.

    Takie to były stosunki, mniej lub bardziej udane. Mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyłem temat tego gdzie jest akceptowalna norma społeczna, a gdzie wkraczamy już w perwersje. W drugiej części chciałem zahaczyć o jeszcze jedną kwestię. Mianowicie chodzi o sposób prowadzenia dialogu na FB i nie tylko, na temat tego co dla ryb, roślin itd. jest najlepsze. Ostatnio pojawił się kolejny jegomość walczący o warunki biotopowe. Owszem, pomysł całkiem spoko. Tylko akwarium od zawsze było jakimś kompromisem. I nie wiedzieć czemu, ja żyję w bardzo mocnym przekonaniu, że warunki biotopowe absolutnie nie idą w parze z warunkami najlepszymi. Często bywa wręcz przeciwnie. Masa ryb i roślin żyje w danym miejscu bo jako jedne z nielicznych są w stanie przetrwać w wyścigu do koryta. Zwyczajnie coś co mogłoby je zabić, w tak surowych warunkach sobie nie radzi. Ogólnie temat jest bardzo złożony i absolutnie jestem daleki od stwierdzenia, że mam jakiekolwiek pojęcie na temat tego, jakie warunki będą najlepsze dla danego gatunku. Są osoby na tyle kumate i z dużym bagażem doświadczenia, które są w stanie powiedzieć, jakie warunki będą dobre. Niestety mowa o osobach a nie o rozpiskach na różnych stronach internetowych. Aczkolwiek od biedy można się również takowymi wesprzeć. Na koniec jak dołożymy do tego fakt, że niektóre ryby od wielu pokoleń są hodowane w akwariach i przyzwyczaiły się drogą selekcji do różnych skrajnych parametrów to powstaje mętlik nie do ogarnięcia. Przyczepiłem się do warunków dla ryb a prawdę mówiąc nieco szerzej chciałem na sprawę spojrzeć. Generalnie wszystkie podobne skrajności są kiepskie. Zwłaszcza jeśli nie idą w parze z merytoryczną dyskusją. Jeśli już ktoś uparł się na wypełnianiu misji w walce o lepsze warunki dla zwierząt to napisanie komuś komentarza “Jak można w takich warunkach trzymać rybę? Jesteś idiotą, ignorantem i w ogóle jesteś goopi!!!” na bank nie przyniesie oczekiwanego skutku. Edukacja dużej grupy ludzi w jakiejkolwiek dziedzinie to mozolna i wymagająca wiele wysiłku praca. Jeśli będzie szła w parze ze skrajnościami i siłą rzeczy brakiem zaufania, nie przyniesie żadnego skutku. Rozpatrując teraz temat od drugiej strony, wypadałoby jakoś tam przyjmować krytykę. Wstawiasz zdjęcie/opis/wygłaszasz jakiś pogląd/cokolwiek podobnego - licz się z tym, że komuś może się to nie podobać, ktoś może mieć inne zdanie. Możesz wymagać kultury, uzasadnienia, ale nie możesz wymagać tego, żeby wszyscy mieli to samo zdanie co Ty. Jakby nie patrzeć na to, to grubo ponad 99% które robisz, mogą być zrobione lepiej. A jak już robisz coś, co absolutnie wszystkim się podoba i nikt nie ma żadnych zastrzeżeń, to rób na tym gruby hajs. Inni robią kasę na tym, że podobają się większości pewnej grupy docelowej - tyle zazwyczaj wystarcza. Gorzej jak nie jest to marginalne i całkiem pokaźna większość uważa, że jednak jest lipa i absolutnie nie ma się czym chwalić. Wypadałoby wtedy spędzić choć krótką chwilę na zadumie… i stwierdzić, że jednak jest rewelacyjnie, tylko świat nie jest jeszcze na to gotowy.

    • Lubię 2
    • Dzięki 2


    Opinie użytkowników

    Rekomendowane komentarze

    Brak komentarzy do wyświetlenia



    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.