Skocz do zawartości
Zbrojnikowate.pl

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 08.04.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. 2 punkty
    Dzien dobry - miałem ostatnio okazję poznęcać się nad znajomym ichtiologiem z Brazylii specjalizujacym sie w zbrojnikach. Maltretowałem go pytaniami i okazalo sie ,że warto Od jakiegoś juz czasu chodzilo mi po głowie pytanie czemu zbrojniki skrobia sobie drewno ? I oczywiscie nie chodzi mi o typowe drewnojady jak panaque i panaqolus tylko o ancistrusy , baryancistrusy,peckoltie i inne gatunki. Czy faktycznie robia to by dostarczyc do organizmu celulozę ktora pelni role blonnika i stanowi " dopalacz" dla bakterii jelitowych by latwiej radzily sobie z trawieniem tresci pokarmowej np po skonsumowaniu martwej ryby przez typowo roslinozerne zbrojniki ? Czy moze jest cos jeszcze ? Bo przeciez zanurzone na dluzej w wodzie drewno gdy wezmiemy do reki ( podobnie jak np suche liscie debu , migdalecznika czy buku ktore poleza dluzej w wodzie ) jest sliskie w dotyku - swiadczy to o tym ,ze powierzchnia zostala porosnieta tzw filmem biologicznym czyli po prostu szczepami bakterii- zarowno tych bakterii ktore odpowiedaja za rozklad drewna czy lisci jak i bakterii nitryfikacyjnych ktore jak wiemy porastaja wszelkie mozliwe powierzchnie. Skoro wiec na drewnie sa bakterie ktore radza sobie w " trawieniu " drewna to moze przydalyby sie zbrojnikowi jako tania sila robocza w jego ukladzie pokarmowym ? No i okazuje sie ,ze w tym temacie jest dosc ozywiona dyskusja w srodowisku ichtiologow bo niestety nie je jeden wpadlem na ten genialny pomysl 😛 I jest nadzieja ,ze beda jakies prace w tym kierunku by sprawdzic czy i jakie szczepy bakterii faktycznie moga byc pomocne rybie by radzic sobie z trawieniem wiekszej ilosci miesa gdy dopadna jakiegs martwego pobratymca. Dlatego zawsze warto miec w zbiorniku ze zbrojasami jakis kawalek miekkiego drewna. Skoro juz mialem ichtiologa przywiazanego do stolu prosektoryjnego i gadalismy o drewnie to nie omieszkalem potwierdzic informacji o tym jakie sa wzajemne powiazania narybku np ancistrusa i drewna - bo jak juz wielokrotnie pisalem drewno przy narybku nie sluzy do tego by mlodziez je sobie zjadala bo ich aparat gebwy jest zbyt delikatny - ale narybek zjada sobie ten film biologicznych ktory jest zrodlem niemal samego bialka co powoduje znacznie lepszy przyrost maluszkow. To tez potwierdzil czlowiek ktory zeby zjadl na badaniu zbrojnikow. Na koniec dopytaem go czy nadal aktualne sa badania w ktorych zreszta mial swoj udzial stwierdzajace ,ze L 66 i L 333 to ten sam gatunek mimo znacznych roznic w fenotypie i nic sie nie zmienilo - to ten sam gatunek - dlatego nie trzymajcie ich razem bo bedza sie mieszac ( nie moge napisac ,ze hybrydyzowac bo to ten sam gatunek ).Wyrazilem nadzieje ,ze kolejne badania DNA moze juz niebawem rozwieja watpliwosci czy i inne gatunki nie sa jednak tym samym gatunkiem jak np L 46 i L 174 czy L 236 itd itd - zyja one w zasadzie w jednej rzece tylko na roznych jej odcinkach - dluga sepracja geofizyczna doprowadzic mogla jak w przypadku L 66 i L 333 do powstania roznic w budowie , wielkosci i wygladzie ...jako maniak zbrojnikow trzymam kciuki by takie badania udalo sie przeprowadzic jak najszybciej. Nie moglem dluzej maltretowac biednego ichtiologa i na tej sesji wiecej pytan mu juz nie zadalem ale i tak jestem bardzo zadowolony z tego co udalo sie z niego " wyciagnac" Milego dnia Kochani
  2. 1 punkt
    Hej - juz wyjasniam - Mlode sturisomy po wykluciu maja woreczek ale ciemny wiec w zasadzie wyglda on jak nieco wiekszy brzuszek bo woreczek jest maly i po 48 h juz zanika - zeby najlatwiej wykarmic narybek to trzeba im wstawic do kotnika jakas ciemna plytke np kawalek gresu wysmarowana wczesniej papka zrobiona z pokarmow ze spirulina - mozna dodac tez troche mazeiny zalanej wrzatkiem zeby ten pokarm lepiej utrzymywal sie na tej plytce - taka plutke z jedzonkiem wstawiamy w pionie do kotnika - mlode po chwili ja obsiada - pradu wody nie rob zbyt duzego - mozesz je zameczyc
  3. 1 punkt
    Autor Wojciech Golianek : Swego czasu skrobnąłem parę słów na temat jak odróżnić P.wingei od P. reticulata po cechach fenotypowych. Tekst troszkę przeksztalcilem ponieważ oryginalny był odpowiedzią na zaczepki pewnej akwarystyki:) Różnice między Poecilia reticulata a Poecilia wingei. Oba te gatunki należą do rodzaju Poecilia. Jeśli mielibyśmy rozpatrywać to genotypowo trzeba by zbadać to dokładnie laboratoryjnie. Więc skupmy się na cechach fenotypowych. Endler czyli Poecilia wingei są rozmiarów mniejszych od gatunku P. reticulata. Samce dorastają do około 2.5 cm samice do maksymalnie 5. Ciało drobnej budowy. Płetwa ogonowa jest kształtu owalnego krótka, ewentualnie zdobiona górnym, dolnym lub podwójnym mieczem. Czasem występuje częściowe zabarwienie płetw. Jeśli chodzi o samice P. Wingei są one koloru oliwkowo szarego, szarego. Krótko mówiąc jednobarwne. Płetwy ogonowe u samic żyworódki endlera nigdy nie są zabarwione i wzorzyste. Jedynie może się zdarzyć zarys miecza na płetwie. Ale to zależy od cech genotypowych. Żyworódki endlera dzielimy nie na standardy jak w przypadku gupika pawie oczko tylko na klasy. Występują trzy klasy: N,P oraz K. Ryby o udokumentowanym dzikim pochodzeniu oznaczamy klasą N. Klasą P oznaczamy ryby które cechami fenotypowymi przypominają lub wyglądają jak ryby dzikie ale nie mamy udokumentowanego pochodzenia ryb. O klasie K nie dalszej części. Samce gupika pawie oczko posiadają płetwy bardziej wzorzyste zarówno ogonową jak i grzbietową. Przy formach hodowlanych występuje wiele standardów jeśli chodzi o kształt płetwy ogonowej. Ryby dzielą się na dlugopletwe, krotkopłetwe i mieczowe. Samice u Poecilia reticulata są dużo większe niż u Poecilia wingei i posiadają one zazwyczaj zabarwienie i wzorzystosc ma płetwach zarówno ogonowej jak i grzbietowej. Oba gatunki mogą między sobą się krzyżować co jest częstym zjawiskiem. Endlery skrzyżowane z gatunkiem P.reticulata oznaczamy klasą K czyli jako hybryda. Przy rybach z połączenia P.wingei x P.reticulata można zauważyć różnice w budowie. Samce są większe od endlerów a mniejsze od reticulaty, bardziej krępe, płetwy ogonowe dłuższe, grzbietowe również bardziej wzorzyste. Samice zazwyczaj posiadają wzorzystosc ja płetwach. Jeśli chodzi o wiadomości podstawowe to tyle. Jeśli o czymś zapomniałem lub nie wspomniałem proszę o uzupełnienie Mariusz Sobierajski . W załączeniu zdjęcia przedstawiające ryby które posiadam lub posiadałem. Fotografie autorstwa Bartka Gorzkowskiego te ładne o te nieładne mojego:D
  4. 1 punkt
    Restart. Dość często słyszane słowo w akwarystyce. Osobiście podzieliłbym go na wersję soft i hard. Wersja soft. Nasz zbiornik nie przypomina wymarzonego szkiełka, jakie widujemy w Internecie - woda mętna i brudna, glony wszędzie - ogarnia nas zniechęcenie i pojawia się myśl - zrobię restart. Wywalą to wszystko, dam nowe podłoże, kupię nowe rośliny, teraz będzie super...No, ale tak to można w nieskończoność...Czemu pojawiają się kłopoty z czystą wodą? Czemu glony nie dają nam żyć? W 90% przypadków sami sobie to zrobiliśmy - przekarmiając ryby, nie podmieniając wody i nie sprzątając akwarium oraz czyszcząc fitr (!) zbyt często. Lecimy po kolei. Już kiedyś o tym pisałem - chcesz się cieszyć zdrowymi rybami, pełnymi animuszu i chętnie podchodzącymi do tarła? Olej zalecenia, żeby raz w tygdodniu podmienić 30% wody - zrób to dwa albo trzy razy w tygodniu. Oczywiście łatwiej to zrobić, jak się ma akwarium 60 litrów niż 600, ale też w 600 łatwiej o równowagę biologiczną. Kochani, podmieniajcie częściej wodę a zobaczycie, że i ryby zdrowsze, i woda czysta, i glony tak nie rosną. Spuszczając wodę zawsze ściągajcie z dna "syf" - resztki pokarmu, odchody, szczątki roślin...Starajcie się też usuwać zabrudzenia z podłoża - nawet z tego aktywnego, co go macie w krewetkariach - tak, to nie żart - jeśli będziecie to robić regularnie, od samego początku, to nic złego się nie stanie, problem pojawia się, gdy ktoś w akcie desperacji po roku ruszy takie podłoże, w którym wytworzyły się strefy beztlenowe, pojawił się siarkowodór i teraz ruszony rozpuścił się w wodzie w większych ilościach. Znam kilku hodowców krewetek, którzy regularnie odmulają podłoże aktywne - trzeba to robić delikatnie, bo jest ono lekkie i trzeba uważac na maluszki - natomiast w akwariach ze zwykłym żwirem nie ma się co "szczypać" i usuwamy całe to czarne "gówno" z dna. Czemu go tak dużo? Bo dość często karmimy naszych podopiecznych zbyt obficie. Ryby to stworzenia, które w naturalnym środowisku cały dzień szukają pożywienia - znajdują go bardzo niewiele i bilans energetyczny jest tylko lekko na plusie. W akwarium mają podane jak na tacy, więc się obżerają i dużo wydalają, znacznie za dużo - nie wspominając już o tym, że mają kłopoty z układem pokarmowym i z wątrobą. Naprawdę na zdrowie im wyjdzie, jak nakarmicie je co drugi dzień niż przekarmicie. Teraz filtr - wszystko jedno czy kubełek, czy gąbkowy wewnętrzny - ustalmy jedno - to urządzenie nie służy do zasysania odchodów! On ma za zadanie w 95% oczyszczać wodę biologicznie, czyli być siedliskiem bakterii, a w 5% klarować wodę, ale nie z kup rybich. Dlatego wielkim błedem jest umieszczanie rurki zasysającej nad samym dnem albo gąbki od filtra tak, żeby opierała się o piasek na dnie. Gdy tak zrobimy, to co się dzieje? Filtr nam się zapycha i przestaje działać, więc co? Czyścimy - a to najgorsze, co możemy zrobić. No, ale jeśli już musimy, to zróbmy to w kubełku w wodzie z akwarium a nie pod kranem. Właściwie umieszczony filtr powinien działać latami bez naszej ingerencji - tak, nie pomyliłem się - sam miałem takie zbiorniki, gdzie kubełek chodził po 5 lat i wszystko było jak ta lala. Gdy czujemy, że nam się fitr zapycha albo podłoże już się solidnie, mimo naszych wysiłków, zamuliło, to można użyć tzw. "odmulacza w płynie". Jest to zestaw bakterii, które potrafią żyć w środowisku o mniejszej ilości tlenu lub beztlenowych i one w tym gęstym syfie na dnie i w filtrze czują się jak w domu - można powiedzieć, że "zjedzą" ten nadmiar i przedłużą nam żywotność filtra i oczyszczą podłoże. Dlaczego nie zalecam całkowitego restartu w takich sytuacjach? Bo w Waszym zbiorniku jest ogromna ilość pożytecznych bakterii nie tylko w filtrach - one są w słupie wody, w piasku/żwirku i innych podłożach, obrastają tzw. filmem biologicznym każdą martwą powierzchnię - szyby, kamienie, korzenie. Zanim uda się Wam osiągnąć taki stan w nowym baniaku po restarcie miną miesiące. Dlatego kubły w dłoń i czyścimy, podmieniamy wodę częściej przez dwa-trzy tygodnie, mniej karmimy ryby, dolejmy bakterii i cieszmy się czystą wodą przez kolejne miesiące. To oczywiście nie wszystkie sposoby, by walczyć ze złymi warunkami w akwarium, ale o tym innym razem. Jest też wersja hard restartu - kiedy? A no wtedy, gdy w zbiorniku był kłopot z jakąś paskudną chorobą, jak np. flexibakterioza...Krewetkarze też muszą czasem całkowity restart zrobić, jak im podłoże aktywne nie jest w stanie już więcej "oczyszczać" wody. Taki restart hard po chorobie to w zasadzie zakładanie zbiornika od nowa, bo nie da się wykorzystać starych filtrów czy podłoża - wszystko trzeba zdezynfekować - UWAGA! nie musimy tego robić po pleśniawce, ospie rybiej, czy innych chorobach, które się łatwo leczy.
  5. 1 punkt
    Podmiany wody - jeden z tematow wywołujących na grupach Facebook'a solidne zamieszanie, nerwowe pyskówki i ubliżanie. Każda ze stron uważa, że ma rację i będzie jej bronić jak niepodległości. Czemu tyle emocji jest z tym zwiaząnych? Bo faktycznie obie strony mają po części racjć. Obie strony, czyli Ci, którzy mówią "podmieniamy co tydzień 40%" i Ci, co mówią "nie podmieniamy miesiącami i jest ok". To kto ma rację? Będziecie musieli sobie wydedukować po przeczytaniu moich wypocin. 😛 W literaturze akwarystycznej lat 60-90 wszędzie jak mantrę powtarzano, że w akwarium wodę podmienamy raz w tygodniu około 30%. Były to czasy, kiedy filtracja w akwariach opierała się na filtrach gąbkowych napędzanych powietrzem bądź rodzajem filtrów kaskadowych, które również napędzane były powietrzem z brzęczyka. Nie istniały filtry kubełkowe, a dopiero na początku lat 90 pojawiły się w Polsce pierszwe turbinki wewnętrzne, które miały nieco większą wydajność. Jak widać filtracja przez ostatnie 25 lat przeszła większą przemianę niż twarze celebrytek i dziś akwaryści wspomagani są nie tylko mega wydajnymi filtrami wewnętrznymi i zewnętrznymi, ale też całą masą mediów filtracyjnych. Nowoczesne złoża cermiczne zwiększają powierzchnię czynną filtrów kilkusetkrotnie, żywice jonowymienne pozwalają nam usuwać z wody związki azotu, fosforu, wapnia i magnezu. Do dyspozycji mamy dziś bakterie nitryfikacyjne w postaci płynów i proszków, chemię, która wiąże szkodliwe substancje, zamienia trujące związki w mniej szkodliwe, pozwala je odfiltrować.To daje nam możliwosci, by mniej podmieniać wodę. W akwarystyce istnieje też od długiego czasu moda na akwaria roślinne, w głównej mierze HT - czyli w skrócie - mega duża ilość roślin rosnących w podłożu specjalnie dla nich przeznaczonym - nawożenie, dozowanie CO2 i ilość światła, której nie powstydziłby się stadion piłkarski, a do tego niewielka ilość fauny, która mogłaby oddawać do wody związki azotu, więc trzeba taki azot dodatkowo do tych akwariów dozować, żeby rośliny nie poumierały z głodu. Taka masa roślin zjada z wody niemal wszystko, więc nawet dolewanie do takiego zbiornika wody, bo odparowała, nie powoduje zwiększenia zasolenia, bo w zasadzie wszelkie pierwiastki są wykorzystywane przez rośliny do wzrostu, a duża ilość osób takie roślinniaki trzyma na wodzie RO, czyli całkowicie jałowej, którą wzbogaca się w kontrolowany sposób mieszankami minerałów - więc i dolewka odbywa się za pomocą wody RO, co nie wpływa na zwiększenie zasolenia wody w baniaku, nawet jeśli taka sytuacja będzie się powtarzać cyklicznie przez wiele miesięcy. I właśnie w głównej mierze to osoby posiadające takie zbiorniki stoją na czele klanu "niepodmieniaczy" wody i mają swoje racje i słuszności. Jednak akwartystyka w tym kraju charakteryzuje sie tym, że roślinniaki są tylko niewielkim odłamem tego hobby, a u statystycznego Kowalskiego w domu stoi sobie zbiornik ze żwirkiem na dnie, dwiema ledwożyjącymi roślinkami, masą dodatkowych ozdób i cała watahą rybek najczęściej żyworodnych, które stale powiększają liczebność watahy. Filtracja jakaś owszem i jest, ale niewstarczająca, poza tym ona i tak w końcowej fazie wytwarza olbrzymie ilości NO3, których nie ma co skonsumować, więc jedynym rozwiązaniem jest solidne podmienianie wody - 2 razy w tygodniu po 40%. Oczywiście ja, posiadając zbiorniki czysto hodowlane - gołe szkło, słabe oświetlenie (zbrojniki nie preferują silnego światła) i do tego niejednkrotnie mocno przerybione - podmienaim wodę regularnie raz czy dwa razy w tygodniu po 50-60%. Mimo tego że porównując do innych zbiorników mam olbrzymie pojemności filtrów biologicznych, bo przykładowo w zbiorniku 300 litrów posiadam 12 litrów gąbki i 9 litrów ceramiki Sera siporax, to mniej więcej odpowiednik 3-4 filtrów kubełkowych. Tylko, że te media przetwarzają mi na szybko NH3 na NO2 i na NO3 i tyle - w wodzie zostają wielkie ilości NO3 i trzeba je usunąć. Sę też pewne aspekty fizykochemiczne wody, które nie są takie proste jak cykl azotowy, jak nawożenie i zjadanie tych nawozów przez rośliny - jest np. takie pojęcie jak potencjał redox wody. Żeby nie wchodzić w zawiłości oksydacji i redukcji powiem tak w skrócie, że to zdolność wody do usuwania między innymi wolnych rodników oraz wchodzenia w reakcje z metalami ciężkimi. Ten potencjał redox jest istotny z punktu widzenia zdrowia ryb i stabilości zbiornika, a nie ma filtrów czy żywic, które by go poprawiły - pozostaje jedynie podmiana wody, dlatego nawet te osoby, które mają piękne i świetnie działające akwaria roślinne też raz na jakiś czas powinny podmienić wodę. Powiem Wam też jak to jest z punktu widzenia hodowcy. W zbiornikach, gdzie trzymam stado rozrodowe zbrojników, np. Hypancistrusów, ilość ryb jest zdecydowanie nie duża do litrażu - jest nadfiltracja i regularne podmiany wody, a mimo to czasem trzeba czekać miesiącami, by ryby zechciały podejść do tarła - stymuluje się je robiąc im np. przez 3-4 dni pod rząd duże 50% podmianki wody i...też nic. Jako że miałem te przyjemność przenosić hodowlę, to musiałem często całe stada przenosić dość szybko ze starego zbiornika do takiego dopiero co postawionego 3 dni wcześniej na 100% świeżej wodzie i wiele razy już następnego dnia było tarło - dostały całkowicie świeżą wodę i to je pobudziło. Woda jest dla ryb tym, czym dla nas powietrze - one odczuwają ją wszystkimi zmysłami i nie jesteśmy w stanie zmierzyć wszystkich niezbędnych paramtetrów, by wiedzieć czy to już taka woda, o jaką im chodzi, więc chociaż niech będzie świeża i wolna od niebezpiecznych związków, więc apeluję - nieważne czy masz akwarium HT czy zwykły lub hodowlany zbiornik - podmieniaj wodę, bo wyjdzie to na zdrowie mieszkającym tam lokatorom.
  6. 1 punkt
    Sturisoma aureum to przepiękna ryba akwariowa o bardzo delikatnej budowie.Typowy roślinożerca i solidny pomocnik w zwalczaniu glonów, w tym również okrzemków. Uwielbia przebywać na pionowych liściach, korzeniach czy szybach. Poniżej mój artykuł napisany tysiąc lat temu do gazety : "Sturisoma aureum (Steindachner, 1900) – w Polsce używana nazwa to Sturisoma złocista. Występowanie – Kolumbia, rzeka Rio Magdalena i jej dopływy. Jest to niezwykle spokojna i łagodna ryba dorastająca do około 15-18 cm. Jej ciało jest silnie wrzecionowate z charakterystyczną płetwą grzbietową oraz niezwykle długimi promieniami płetwy ogonowej. Pierwszy i ostatni promień przekszatłciły się w długie, cienkie niteczki dodające uroku i lekkości w wyglądzie tych pięknych ryb. Ponieważ sturisomy należą do zbrojników, ich otwór gębowy ma typową dla przedstawicieli tego rodzaju „przyssawkę”. Zbrojniki te są typowymi roślinożercami. Niektórzy hodowcy zalecają, by raz w tygodniu podać im pokarm mięsny w postaci larw ochotek lub wodzieni, lecz ja nie stosowałem się nigdy do tych zaleceń, a moje ryby były zdrowe, szybko rosły i niezwykle często przystępowały do tarła. Oznacza to, że karmiąc jedynie dobrej jakości pokarmem roślinnym i tak dajemy samicom wszystko, czego potrzebują, by wytwarzać żenskie komórki rozrodcze. Nie istnieje też ryzyko powstania np. zapalenia układu pokarmowego. Pamiętać bowiem należy, że zwierzęta odżywiające się roślinami nie są przystosowane do trawienia białka pochodzenia zwierzęcego tak, jak ryby wszystkożerne . Jeśli już mówimy o odżywianiu, to niezwykle ważne, by dokarmiać te piękne ryby. Ilość glonów w zbiorniku jest całkowicie niewystarczającym źródłem pożywienia. Niestety spotkałem się w swojej praktyce z osobami, które nie przestrzegały moich zaleceń i doprowadziły do śmierci ryb z głodu. Hodowcy tych ryb opisują, że karmią swoje ryby szpinakiem, ogórkiem czy cukinią. Ja jednak stosowałem tylko suche pokarmy – szczególnie z dużą zawartością spiruliny (36-40%). Osobiście polecam pastylki tonące przeznaczone dla roślinożerców. Im lepszej klasy, tym lepiej dla naszych podopiecznych. Warto zmieniać co jakiś czas producenta, gdyż w każdym pokarmie pewnych składników jest więcej, a innych mniej. W ten sposób mamy szansę zapewnić rybom wszystkie niezbędne im do życia elementy. Ta zasada powinna obowiązywać w stosunku do każdej ryby trzymanej przez nas w akwarium. Karmienie całymi miesiącami jednym rodzajem pokarmu, choćby nie wiem jak wieloskładnikowym, może doprowadzić do poważnych braków jakiejś witaminy bądź mikroelementu w organizmie ryby. Skutki mogą być nieodwracalne. Nie musimy się obawiać o rośliny, które posadzimy w zbiorniku, gdyż nie będą one zjadane przez naszych podopiecznych, co zdarzyć się może przy hodowli np. wąsacza kolczastego (Ancistrus multispinis). Wróćmy do naszych „glonojadów”. Z racji ich spokojnego zachowania można je trzymać w zbiorniku nawet z krewetkami i niezwykle małymi gatunkami ryb, którym nie wyrządzą krzywdy. Sam przez jakiś czas trzymałem kilka sztuk w zbiorniku, gdzie paletki składały ikrę. Sturisomy nie były zainteresowane ani ikrą, ani wylęgiem. Za to uważać trzeba, by ich towarzysze w zbiorniku nie byli zbyt agresywni, bo nasze sturisomy będą wiecznie spłoszone i całymi dniami będą się chować przed naszym wzrokiem. Nie powinniśmy również trzymać ich z rybami będącymi konkurentami pokarmowymi, gdyż nasi podopieczni są niezwykle powolni w zdobywaniu i poszukiwaniu pokarmu. Nie poruszają się jak inne ryby, lecz niezwykle czesto „chodzą" po dnie, podpierając się nastroszonymi płetwami piersiowymi i, żeby było ciekawiej, idą do tyłu. Są niezwykle niezgrabne, jeśli chodzi o odnajdywanie leżącego na dnie pokarmu. Wielkość zbiornika dla 2-3 dorosłych ryb to około 80-100 litrów. Będą się tu czuły dobrze i zdrowo rosły. Parametry wody nie są czynnikiem istotnym w hodowli – mogą rozmnażać się zarówno w bardzo miękkiej, jak i dość twardej wodzie (wiem to z własnego doświadczenia). PH może być od 6 do 7,8. Temperatura wody od 20 do 26 stopni, z naciskiem na 20, co oznacza, że wolą chłodną wodę. Jedynymi parametrami, o które musimy zadbać, to znakomite natlenienie i znikoma ilość azotanów. Gdy spełnimy te warunki, to nie będziemy musieli długo czekać aż ryby przystąpią do tarła. Samce możemy odróżnić od samic po zdecydowanie szczuplejszej budowie – mocniejszym ubarwieniu, szczególnie w trakcie zalotów - oraz po porastającej pyszczek szczecińce, czyli tak zwanych „odontodes”. Wyrostki te służą do walk pomiędzy samcami, do odganiania od ikry innych ryb, w tym również samic własnego gatunku. Do tarła dochodzi zazwyczaj w nocy – samica składa na gładkiej powierzchni po kilka jajeczek za każdym zbliżeniem. Z jednej dorosłej i dobrze odżywionej samicy może ich być nawet 50 – 60. Ulubionym miejscem jest wyczyszczona przez oboje przyszłych rodziców szyba w naszym zbiorniku. Ma to tę zaletę, że możemy następnie wygodnie obserwować rozwój ikry i kolejne stadia życiowe zarodków. Na kilkadziesiąt tareł, które odbyły się w mojej hodowli, tylko raz ikra złożona była na kamieniu i dwa razy na liściu Echinodorusa. Istotne za to jest to, że ryby wybierały szybę w miejscu, gdzie była ona omywana silnym prądem wody z filtra kubełkowego, do którego podłączone było napowietrzanie. To dość inteligentne, zważywszy, że samiec przez cały czas inkubacji ikry stara się ją dobrze napowietrzać, wachlując nad nią płetwami. Od momentu złożenia ikry do wylęgu potrzeba około 7-8 dni w temperaturze 24 stopni Celsjusza. Młodym rybkom pomaga wydostawać się z osłonek jajowych samiec i robi to dość delikatnie – nie należy go odławiać, tym bardziej, że w trakcie inkubacji usuwa on troskliwie niezapłodnione jajeczka, które mogłyby stać się przyczyną rozwoju pleśni i zainfekowania całej ikry. Młode po wylęgnięciu się mają dość duże woreczki żółtkowe, które resorbują przez kolejne 3 dni aż robią się głodne i... ...I tu zaczyna się problem, gdyż młode są niezwykle „leniwe” i nie poszukują aktywnie pokarmu, lecz pragną go mieć podanego pod nos. Jeśli im tego nie zagwarantujemy, to śmiertelność wśród narybku może sięgnąć 80% lub więcej. Osobiście młode rybki karmię roztartą w moździerzu na pył spiruliną forte. Po 2 tygodniach ich lenistwo nie jest już tak wielkie i zaczynają aktywniej poszukiwać jedzenie. Rosną dość szybko i po 5-6 tygodniach osiągają około 4 cm. Młode ryby chętniej niż dorosłe pożywiają się glonami, lecz ani one, ani dorosłe sztuki nie zjadają glonów nitkowatych. Chciałbym teraz podzielić się swoimi obserwacjami, dotyczącymi niezwykłych zachowań tych ryb, jeśli stworzymy im nietypowe warunki biotopowe. Będąc szczęśliwym posiadaczem 7 dorosłych ryb, umieściłem je w 400-litrowym zbiorniku jednogatunkowym. Tak się złożyło, że był to jeden samiec i 6 samic. Sądzę, że ma to olbrzymie znaczenie dla opisanego dalej nietypowego zachowania się moich ryb. Samiec, który z reguły musi walczyć o względy samic z konkurentem, tu został postawiony w zgoła odmiennej sytuacji. To samice „biły” się o niego. Wyglądało to tak, że gdy jedna z samic była już gotowa do tarła, to dawała ewidentne oznaki gotowości samcowi - ten zaczynał czyścić szybę i przybierał szaty godowe. Trwało to zazwyczaj około 2 dni. W tym czasie kolejna samica wykazywała chęć do rozrodu. Obie gotowe ikrzyce na wyścigi zaczynały pomagać samcowi w czyszczeniu szyby, przeganiając się wzajemnie. Zdarzało się, że samiec odbywał tarło z dwiema samicami jednocześnie, choć częstszym scenariuszem był akt płciowy dzień po dniu. Ale to nie koniec „kłopotów” naszego don Juana. Trzeciego dnia kolejna samica lub dwie były gotowe do rozrodu – w konsekwencji w ciągu 5-6 dni wszystkie sześć samic składało ikrę, tworząc na szybie kilkadziesiąt paciorków, co widać na zdjęciu. Maksymalnie doliczyłem się kiedyć 372 ziaren ikry. Ponieważ różnica między pierwszym a ostatnim złożeniem ikry wynosiła około tygodnia, to i wylęg trwał też równie długo. Samice były gotowe do kolejnego tarła już w ciągu 3-4 tygodni. Ciekawe jest to, że samiec, nie będąc niepokojony przez inne ryby, których nie było w zbiorniku, często pozwalał sobie na „urlop” i zupełnie nie przeszkadzało mu to, że któraś z samic czyści ikrę i wachluje ją płetwami - czasem robiły to naraz dwie samice. Gdy zauważyłem to zjawisko po raz pierwszy sądziłem, że jedna z samic chce zjeść ikrę swojej rywalki, lecz nigdy do takiego aktu kanibalizmu nie doszło. Mogę zaryzykować twierdzenie, że był to przykład pewnego zachowania społecznego u tych ryb. Na potwierdzenie tej teorii opowiem coś jeszcze bardziej zdumiewającego. Zdarzyło się bowiem, że zdecydowany sprzedać mój zestaw hodowlany, trafiłem kupca w momencie, gdy samiec opiekował się ikrą złożoną przez pięć samic, z których najmłodsza miała 1 dobę. Obawiałem się, że ikra pozbawiona samca spleśnieje. Jakież było moje zdumienie, gdy w kilka godzin po odłowieniu dorosłych ryb zauważyłem dwie młode rybki, około 2,5-miesięczne, wielkości 6 cm, które z zapałem uwijały się wśród ziaren ikry. Nie wiem, czy do końca inkubacji, to za każdym razem były te same dwie rybki, czy też zmieniały się, bo w zbiorniku pływało w tym czasie około 100 tej wielkości egzemplarzy. Dość powiedzieć, że tylko 3 jajeczka spleśniały i zostały usunięte przez młodzież, a cała reszta się wylęgła i to z pomocą swoich młodszych braci (sióstr?). Sądzę, że to było już ewidentnie zachowaniem społecznym i byłbym wdzięczny gdyby ktoś zajmujący się rybami naukowo mógł mi wyjaśnić mechanizmy takiego behawioryzmu, gdyż nie jest on często spotykany u ryb. Obserwując swoje stado nie zauważyłem, by któraś samica była dominująca - ani w trakcie godów, ani w czasie karmienia. Również samiec w czasie przyjmowania pokarmu nie starał się dominować, lecz czekał na swoją kolej - nie wiem, czy wynikało to z wyrobionego u moich ryb odruchu Pawłowa, że nie ma potrzeby walczyć o pokarm, bo zawsze dla każdego wystarczy, czy też w stadzie z jednym samcem i sześcioma samicami pewne instynkty zanikły a pojawiły się nowe. Chciałbym na koniec zachęcić Państwa do rozmnażania tych pięknych ryb, tym bardziej, że wbrew temu, co czytałem w sieci, nie są one trudnym obiektem hodowlanym. Poza tym, dla osób bardziej zaangażowanych dają możliwość selekcji młodych, gdyż przy dużej ilości wylęgniętych rybek mamy możliwość obserowania odstępstw w wyglądzie – sam zauważyłem u siebie kilka rybek całkiem rudych (kolor mniej więcej jak u Loricarii ”red”), lecz niestety z braku miejsca i czasu nie pokusiłem się o wyizolowanie genu odpowiedzialnego za tę mutację. W hodowli możemy czasem – choć na szczęście nieczęsto - zauważyć młode ryby z wykręconym w różne strony kręgosłupem. Mają kłopoty z pływaniem, lecz rosną równie szybko jak ich rodzeństwo. Takiemu stanowi rzeczy przypisywałbym raczej nie wadę genetyczną, lecz uszkodzenie mechaniczne dokonane przez samca, który zbyt mocno wyciągał młodą rybkę z osłonki jajowej, uszkadzając jej kręgosłup. Na około 500 ryb, które odchowałem, tylko dwie miały taką budowę. Na koniec, dość istotna uwaga tycząca się wszystkich zbrojników będących roślinożercami. Ponieważ pokarm roślinny jest dużo mniej energetyczny od mięsnego, ryby te, by normalnie funkcjonować, muszą go zjeść znacznie więcej – wiąże się to z dużo większą ilością wydalanych z siebie resztek. Dlatego przy takich rybach należy częściej niż sdandartowo raz na tydzień podmieniać wodę w zbiorniku, jeśli chcemy mieć zdrowe i pęeknie wyglądające ryby regularnie przystępujące do tarła. Czego Państwu życzę." Tyle, jeśli chodzi o prehistorię. Od tamtego czasu dużo się nauczyłem, zdobyłem doświadczenie, ale...Sturisomy nadal tak samo mnożę i wykarmiam. Inkubacja ikry (z komentarzem w filmie): Na filmie samiec: Powyżej zdjęcie samicy Widoczna szczotka na pysku samca Powyżej samiec Powyżej dorodna i naprawdę wielka samica Na filmie widać samca opiekującego się ikrą od kilku samic, składaną w ciągu kilku dni pod rząd: Poniżej widzimy zdeformowaną rybkę - dzieje się tak, gdy samiec zbyt mocno wyciąga narybek z otoczki jajowej:
  7. 1 punkt
    Warto też wspomnieć, że płyny kalibracyjne zaleca się przechować w lodówce.
  8. 1 punkt
    Węgiel aktywowany w akwarium - kiedy go używać? Zdecydowanie jest nam potrzebny po zakończonej kuracji lekami, gdyż musimy się pozbyć ich resztek oraz substancji, jakie powstają w wyniku matabolizowania różnych leków bądź ich rozpadu pod wpływem środowiska - a te substancje potrafią być toksyczne. Używać go również powinniśmy, przygotowując wodę do podmian - zawsze to mniejsze ryzyko, że zabijemy ryby, bo akurat w wodociągach dali więcej chemii po jakiejś awarii. Węgiel może też być używany przy szczególnie wrażliwych zwierzętach, jak niektóre kiryski czy krewetki ozdobne, jako wkład do filtra na stałe. Pamiętać jedynie trzeba, by go wymieniać co jakić czas na nowy. Niby proste - wrzucamy węgiel do filtra, odpalamy i pozamiatane - okazuje się, że nie - ważne jest, by węgiel w odpowiedni sposób, za pierwszym razem przygotować. Wtedy jego wydajność i mozliwości adsorpcyjne będą większe. Niektóre rodzaje węgla mogą nam też zrobić krzywdę w zbiorniku, gdyż wyrzucają z siebie olbrzymie ilości PO4, czyli fosforanów, a te nie tylko mogą nam spowodować wysyp glonów, ale zabić delikatne istoty, jak wylęg zbrojnika bądź kiryska albo krewetki. Ja osobiście stosuje taki węgiel jak na zdjęciu - jest on pochodzenia bitumicznego a nie z łupin kokosa. Czemu? O tym dowiecie się oglądając film, który, mimo jego długości, serdecznie polecam, bo w sposób szczegółowy i wyczerpujący wyjaśnia temat węgla aktywnego.
  9. 1 punkt
    Na zdjeciach samice - jak widac posiadaja rowniez wyspustki na pysku jednak tylko w dolnej czesci i duzo mniejsze niz u samcow - widac tez czerwona plame miedzy glowa a tulowiem - niektorzy twierdza ,ze to cecha samcza jak widac sa w bledzie
  10. 1 punkt
    Rio Tapajós, to kolejny dopływ Amazonki. W zależności od fragmentu rzeki, jej parametry i ogólna charakterystyka mogą się nieco zmieniać: Parametry wody i ogólna charakterystyka Rio Arapiuns w pobliżu ujścia do Rio Tapajós: temperatura - 30,4 stopnie, pH - 6.34, przewodność - 009 μS/cm, widoczność do 105 cm; barwa wody zielonkawa; brzegi pokryte Lasem Deszczowym; podłoże stanowi lekki piasek. Parametry wody i ogólna charakterystyka Rio Tapajós od strony Amazonki (około 35 kilometrów na północny zachód od miasta Santarem): temperatura - 29,5 stopnia, pH - 6.74, przewodność - 046 μS/cm, widoczność do 10 cm; barwa wody żółtawa; brzegi są pokryte zaroślami i Lasem Deszczowym; podłoże stanowi błotnisty piasek. Parametry wody i ogólna charakterystyka Lago Verde, połączonego z Rio Tapajós: temperatura - 29,1 stopni, pH - 4.68, przewodność - 007 μS/cm, widoczność do 200 cm; barwa wody zielonkawa (woda przezroczysta); brzegi są pokryte zaroślami i Lasem Deszczowym; podłoże stanowi lekki piasek i martwe liście.
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
  • Biuletyn

    Chcesz być na bieżąco ze wszystkimi naszymi nowościami i informacjami?

    Zapisz się
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.